Na ogół lubię siebie i swoje towarzystwo. Zakładam słuchawki i idę ulicą pogrążona w marzeniach, świat zewnętrzny mnie nie dotyczy. Czasami tylko gdy złe myśli krzyczą mi do ucha doskwiera mi samotność. Otulam się melancholią i cichutko łkam w poduszkę. Mam Rafałka, doceniam to, że stara się to zrozumieć, niestety. Nikt nie jest w stanie pojąć tego co dzieje się w mojej głowie.
Dni mijają, w szkole bywa raz koszmarnie raz znośnie, poza nią jest miło i pozytywnie, ni stąd ni z owąd budzi się we mnie niczym niepochamowana fala złości, narasta gniew, frustracja, czysty obłęd. Niekiedy krzyczę , wyzywam, rzucam czymś , czasami przekierowuje to wszystko na siebie. Później przychodzi fala smutku, amok odchodzi w zapomnienie a ja zostaje z całym bajzlem w głowie i kontaktach międzyludzkich. Nigdy nie wiem w którą stronę to pójdzie.
A teraz się uśmiecham promiennie, dopijam kawę- moją ulubioną i spędzam samotny późny wieczór.
Jutro głodówka.
środa, 22 stycznia 2014
wtorek, 21 stycznia 2014
2.
Nie poszłam dziś do szkoły bo zwyczajnie mnie to przerosło. Brzmi absurdalnie, wiem. Ogarnęła mnie niemoc, perspektywa sprawdzianu z angielskiego na który nic nie umiałam, chociaż miałam dwa tygodnie na nauke bądź zrobienie dobrej ściągi, głupie komentarze w klasie, puste głośne kretynki.
Miałaś kiedyś przyjaciółkę? Osobę z którą znacie się niemal na wylot? Kończycie po sobie zdanie? Bawią was i fascynują te same rzeczy? Czytacie sobie w myślach? Nigdy nie byłam z nikim tak blisko, czułam że jest ktoś kto naprawdę mnie zna i pewnego dnia przestałyśmy mieć ze sobą cokolwiek wspólnego. Po prostu, ludzie odchodzą i by to zrobić wcale nie muszą umierać.
Odpisała, ale to nie jest już to samo, pewnie nigdy nie będzie. Są rzeczy które umierają śmiercią naturalną i za nic nie da się ich wskrzesić. Jestem skazana na taką samotną egzystencję. Nawet rozmawiać już niekiedy mi się nie chce. Ludzie teraz nie słuchają, jedynie słyszą i czekają aż skończysz by powiedzieć swoje.
Nie wiem ile zjadłam, pewnie o wiele za dużo. Zaczne pisać bilanse i ćwiczyć. Powinnam.
Nie jestem smutna. Jest dobrze!
Miałaś kiedyś przyjaciółkę? Osobę z którą znacie się niemal na wylot? Kończycie po sobie zdanie? Bawią was i fascynują te same rzeczy? Czytacie sobie w myślach? Nigdy nie byłam z nikim tak blisko, czułam że jest ktoś kto naprawdę mnie zna i pewnego dnia przestałyśmy mieć ze sobą cokolwiek wspólnego. Po prostu, ludzie odchodzą i by to zrobić wcale nie muszą umierać.
Odpisała, ale to nie jest już to samo, pewnie nigdy nie będzie. Są rzeczy które umierają śmiercią naturalną i za nic nie da się ich wskrzesić. Jestem skazana na taką samotną egzystencję. Nawet rozmawiać już niekiedy mi się nie chce. Ludzie teraz nie słuchają, jedynie słyszą i czekają aż skończysz by powiedzieć swoje.
Nie wiem ile zjadłam, pewnie o wiele za dużo. Zaczne pisać bilanse i ćwiczyć. Powinnam.
Nie jestem smutna. Jest dobrze!
poniedziałek, 20 stycznia 2014
1.
Rok 2013 na dobre odszedł do przeszłości. Osiągnięcia?- Nie zabiłam siebie, nie zabiłam nikogo.
Nie należę do żadnej grupy, nie jestem niczyją własnością, pragnę być samowystarczalna. Człowiek rodzi się sam i sam też umiera. Przez całe swoje życie tak naprawdę jesteśmy samotni tylko bronimy się przed tym uciekając w imitacje znajomości i szczątkowe formy związków.
Fizyczny ból to nic, przy tym co może dziać się w ludzkiej głowie.
Nowe miejsce w sieci, miejmy nadzieje, że będzie lepiej! =)
limit: 500kcal
edit. później.
Nie należę do żadnej grupy, nie jestem niczyją własnością, pragnę być samowystarczalna. Człowiek rodzi się sam i sam też umiera. Przez całe swoje życie tak naprawdę jesteśmy samotni tylko bronimy się przed tym uciekając w imitacje znajomości i szczątkowe formy związków.
Fizyczny ból to nic, przy tym co może dziać się w ludzkiej głowie.
Nowe miejsce w sieci, miejmy nadzieje, że będzie lepiej! =)
limit: 500kcal
edit. później.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)